SZCZEGÓŁOWY OPIS TRASY SOLINA 2019 – ULTRA

Dystans ULTRA nad Soliną, czyli najstarszy swimrun rozgrywany w Polsce (od 2016 roku), w owianych tajemnicą Bieszczadach. To właśnie tu zaczęła się historia tego sportu w naszym kraju, to właśnie tutaj można zmierzyć się z aktualnie najcięższą i najdłuższą trasą dostępną w Polsce. Ponad 45 kilometrów Bieszczadzkiej przygody czeka na Was!!

Prezentujemy odświeżony profil trasy i opis dla tych, którzy zmierzą się z tym dystansem po raz pierwszy 🙂

Trasę wyścigu można podzielić na dwie części: Myczkowską – zdecydowanie trudniejszą technicznie, na której przewidzieliśmy dodatkowe atrakcje, bo w tej części przebiegać będą tylko zawodnicy z najdłuższego dystansu i Solińską, na której spotkacie się z zawodnikami z innych dystansów.

Zaczynamy pod Amfiteatrem w Polańczyku, początkowo biegnąc w dół Cypla 2,3 km i na pierwszy ogień prawie najdłuższe pływanie (900m) na Cypel Las Soliński. W tym roku pogoda na tym odcinku dodatkowo podniosła poprzeczkę okrywając Jezioro mgłą tak gęstą, że nie widać było drugiego brzegu, a nawigować można było jedynie na migające niebieskie światło łodzi policyjnej 😉

Po trafieniu na drugi brzeg zaliczacie najdłuższy odcinek biegowy, który kończy się na brzegu Jeziora Myczkowskiego. Tu kolejna niespodzianka dla Ultrasów – temperatura tego zbiornika zawsze jest o parę stopni niższa niż Soliny, ponieważ pochodzi z dna zbiornika Solińskiego. Po zrzucie wody potrzebuje trochę czasu aby podnieść temperaturę. Dwa lata temu zawodnicy dotarli do tego punktu w trakcie zrzutu wody – temperatura obniżyła się w momencie do 12 stopni. Prawdziwie szwedzkie warunki!

Na drugim brzegu czeka najtrudniejsze wyjście w wody na trasie, czyli pomost, który im niższy poziom wody tym trudniejszy jest do zdobycia, a następnie pierwszy punkt odżywczy i malowniczy odcinek w Rezerwacie Koziniec, zakończony zbiegiem w kamieniołomie Bóbrka!

Po tym odcinku drugie pływanie w Jeziorze Myczkowskim i znów możliwe atrakcje termiczne. Później odcinek specjalny, który nazwaliśmy roboczo „potokowym”. Na pierwszych 2 km tego odcinka aż 12 razy trzeba przeciąć w poprzek potok – w trakcie suszy niemal niewidoczny, a po deszczu to mała rzeka 😀 Skąd taka sytuacja? Droga idzie prosto a potok meandruje przecinając ją co chwilę. Przy wysokim poziomie wody można więc liczyć, że trasa będzie miała nie 12, a 24 odcinki pływackie!

Na końcu długi zbieg na koniec Cypla Las Soliński i odcinek pływacki na Cypel Ciotki, po którym trzeba przygotować się na mocne podejście, które kończy się wbiegnięciem na czerwony szlak w kierunku Polańczyka. To właśnie ten odcinek zwany jest „Zielone Wzgórza nad Soliną” uwiecznione w słynnej piosence Wojciecha Gąssowskiego – koniecznie odpalcie do czytania dalszej części opisu 😀

Dobiegając do Polańczyka macie już z głowy pierwszą część trasy, możecie uzupełnić zapasy jedzenia i ruszyć na drugą część – Solińską.

A ona rozpoczyna się mocnym uderzeniem – najdłuższe pływanie (1 km ) z Polańczyka do Soliny. Jeśli tylko uda się Wam podziwiać widoki to po waszej lewej stronie dumnie prezentować się będzie zapora, dzięki której powstały jeziora, po których teraz pływamy 😉

Na drugim brzegu chciałabym napisać, że najgorsze za Wami, ale…. to tu zaczyna się podejście na Jawor – z poziomu wody (około 420 m n. p.m.) na najwyżej położony punkt trasy (741 m n.p.m) na odcinku około 3 kilometrów. To właśnie tu wykorzystacie wszystkie brzydkie słowa myśląc o osobie, która tyczyła trasę 😉

U góry znów nagroda w postaci smakołyków z punktu odżywczego, a potem przyjemny łagodny zbieg ……. wróć – diabelska, karkołomna ślizgawka w błocie po kolana 😀 Wolimy być wobec Was szczerzy 😀 To właśnie tu Wasze białe narzutki z numerem startowym przestają być białe 😀 Na koniec piękny odcinek kamienistą plażą zakończony 100 metrowym pływaniem, które zostało dodane do trasy, kiedy odkryliśmy, że w zatoce królują bobry, a brzeg zamieniony został w osiedle bobrowych domków. Nie będziemy biegać im po dachach tylko ominiemy je przecinając zatokę po linii prostej, czyli wodą.

Wracamy na plażę, biegniemy do jej końca i zaczynamy najbardziej pływacką część trasy, gdzie nagromadzenie długich odcinków w wodzie jest największe. Na początek 700 metrów na Wyspę Skalistą, którą zaliczacie w całości biegnąc po całej jej długości (całe 400 metrów!), później kolejne pływanie 450 metrów na Jutrynę, znów bardzo krótkie bieganie (600m) i znów pływanie (300m) w głąb Zatoki Węży (skąd ta nazwa? nie wiemy, ale bądźcie gotowi na wszytko ;D ). To właśnie to miejsce, a nie najdłuższy kilometrowy odcinek, określane jest jako najcięższe pływanie. Łącznie to prawie 1,5 km przerwane dwoma bardzo krótkimi odcinkami biegu.

Tą serię kończy wyjście z wody na Werlas, gdzie dla odmiany czeka Was strome podejście dziką leśna ścieżką, którą odnaleźliśmy przed pierwszą edycją dzięki bardzo uczynnym panom, którzy pamiętali, że parę lat temu chodzili tamtędy na ryby, więc na pewno ją odnajdą… I odnaleźli!

Na górze kolejny punkt odżywczy – już ostatni na Waszej trasie i zbieg do Jeziora po drugiej stronie Werlasu. Po tym długim bieganiu z przyjemnością wskoczycie do wody i popłyniecie zaliczyć drugą wyspę na trasie – czyli Wyspę Energetyk. Na jej początek miła niespodzianka – czyli plaża toples ;O

Na koniec szybkie zmiany: 700 m bieg, 200 m pływanie, 1,8 bieg po Polańczyku, 200 m pływanie już pod samym Amfiteatrem gdzie czeka meta, ostatnie 300 metrów i ….. koniec 😀 Można nabrać głęboko powietrza i powiedzieć: ZROBILIŚMY TO!


About the author: RunOnline

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.